Jak wiele czasu minęło..........
 Oceń wpis
   
Jak wiele czasu minęło od ostatniego wpisu. Czas nadrobić ten czas. Już niedługo dowiesz się, jak to z tym orłem.
Komentarze (0)
Małżą, czy orłem? Cz.1
 Oceń wpis
   

I rzekł Stwórca:

- Niech stanie się światłość.

I światłość się stała.

I rzekł później:

_niechaj Ziemia się stanie.

I się stała się ziemia.

I stworzył Wszechmocny małżę. Ta osiadła na dnie oceanu, by wieść swe niezwykle ekscytujące życie mogła. Na całą jej egzystencję składały się na wielce interesujące czynności, co dnia. Nie musiała się małża martwić o swoją przyszłość, albowiem Stwórca dbał o swe dzieło. I tak rano małża otwierała się całkowicie. Ponieważ Stwórca nie zaopatrzył małży w jakieś odnóża i nie mogła wykonywać żadnych specjalnych ruchów, stworzył prądy morskie, by te przyniosły plankton i pożywiły stworzenie.

Tak oto na wyłapywaniu planktonu mijał dzień z życia małży. Gdy już była syta pojawiał się sen. Małża zasypiała, bezpieczna w swojej muszli, chroniona przed zimnem ciepłymi prądami oceanu. Gdy wstawał dzień małża wyspana i zadowolona ż życia wracała do codziennych zajęć. Z czasem stała się ekspertem a wręcz mistrzem w powierzonej misji życia na dnie ciepłego oceanu.

Otwierała się nasza bohaterka z rana, by przez cały dzień móc zasilić swe ciało pożywnym pokarmem przyniesiony wraz z prądem. I następnego dnia stała się rzecz ekscytująca niezwykle. Małża rano jak zwykle otwarła się, by móc cieszyć się pokarmem. W napięciu oczekiwała na pierwsze wrażenia z smakowe. I stało się jak co dzień. Mogła jeść do woli. Tak skończył się kolejny dzień z życia małży.

I następnego małża się otwarła........ Rozpoczął się kolejny dzień z życia małży.

I widział Stwórca, że to co stworzył było dobre.

I stworzył też orła........ cdn.

Komentarze (3)
O słoniach Cz.2
 Oceń wpis
   

A mianowicie co? - ktoś zapyta.

Wspomniałem wcześniej o dorosłych. No właśnie. Każdy ma swój, niepowtarzalny sposób myślenia. Ktoś mógłby wyciągnąć wniosek, że jesteśmy tacy niezależni.

BZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZ!!!!!!!!!!!!!

Zła odpowiedź!

W tym teleturnieju tak nie jest. Twój umysł nie należy do ciebie i tylko do ciebie. On należy do świata. Przez lata kształtuje go środowisko, rodzice, później nauczyciele. Wreszcie zaczynamy „samodzielnie myśleć”. Czy aby na pewno?

Wpływ środowiska i kolegów jest przytłaczający. Naprawdę trudno mu się oprzeć. Wreszcie całe to otoczenie wmawia ci, że tak naprawdę wszystko dookoła jest źle, że nie ma pracy, że nie dasz rady.

Kto więc tak naprawdę decyduje o naszym życiu?

Albo zadam to pytanie inaczej.

Komu pozwalamy, by za nas o naszym życiu decydował?

HAAAAAAAAAAALLLLLLLLLLLOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jesteś tam?

Przywiązali cię do malutkiego kołka za młodu i nawet nie śmiesz pomyśleć, że możesz się uwolnić?! Jak ten słoń.

Czas na dobrą wiadomość.

Otrzymałeś świetny kawałek żyznej gleby między uszami.

Od ciebie zależy, czy będziesz ją pielęgnował i uprawiał, by zrodziła bogate plony, czy...........

...może zostawisz ją odłogiem i ktoś zasieje tam chwasty. Kolejna dobra wiadomość jest taka, że są ludzie, którzy są przykładem na podparcie tej tezy.

Zapewne motywacja jest motorem, by się wyrwać. Doświadczenia pokazują, że największą motywacją po strachu i pieniądzach jest decyzja. Ta prawdziwa, podjęta głęboko w sercu. Decyzji, która pociąga za sobą natychmiastowe działanie.
Dzień za dniem, dzień za dniem.
Dokładnie tak, jak ty podjąłeś decyzję o tym, by dobrze wyglądać, czy ładnie pachnieć. A wtedy dwa konie i cztery woły nie są w stanie cię odwieść od tej PRAWDZIWEJ decyzji.

Wiem też, że kiedy podejmujesz takie decyzje i zaczynasz działać nabierasz rozpędu. Pewnie z początku jest on niewielki, ale ty działasz w oparciu o wiarę, bo na początku nie masz dosłownie nic, oprócz ślepej wiary, że się uda.

Wiara właśnie jest tym drugim czynnikiem.


Trzeba też się pozbyć chwastów, by zrobić miejsce na uprawy. Będą one wciąż przeszkadzać w rozwoju nowych wartości na twojej działce. Szukaj, więc sposobów na ich wytępienie.

Ten mały kołek doprawdy nie jest w stanie cię utrzymać, jak słonia, o ile tak zdecydujesz.

Masz przecież swoją działkę. Uprawiaj ją i pielęgnuj.

Komentarze (3)
Dzić będzie o słoniach.....
 Oceń wpis
   
 Podobno słonie w Indiach tresuje się od malucha. Ciekawe jest to, że odpowiednia praca włożona w ich tresurę, zwraca się z nawiązką, gdy są już dorosłe, a zatem i użyteczne. Jednym z elementów tego treningu jest to, aby słoń nie uciekał. Stosuje się, więc prostą, acz skuteczną technikę, by słonik pozostał na miejscu. Po prostu przywiązuje się go do małego kołka wbitego w ziemię. Słonik wpierw szarpie się, by się uwolnić. Robi to z początku zawzięcie, z uporem, lecz po pewnym czasie rezygnuje. To doświadczenie zostaje w nim na całe życie. Mijają lata. Słoń rośnie, a kołek nie. Okazuje się, że nawet, gdy jest już duży, silny i z łatwością mógłby wyrwać kołek, nie zrobi tego. Wciąż przeświadczony, że się nie uwolni, będzie tkwił tak długo, aż jego pan do niego wróci.

Wczoraj przeglądając nowości w księgarni wpadła mi w ręce pozycja, która traktuje o tym, jak ochronić swoje dzieci przed zagrożeniami współczesnego świata. „Kidnaping”, bo taki tytuł książki autorstwa Daniela S. Acuffa, Roberta H. Reihera nówi : „Internet, telewizja i fast-food.
A gdzie się podziały normalne dziecięce rozrywki?
Dzieci spędzają jedną czwartą dnia przed telewizorem lub komputerem -- tyle czasu nie poświęcają na żadne inne czynności. Większość programów telewizyjnych zawiera podteksty erotyczne. 80% gier wideo propaguje przemoc. Odsetek dzieci otyłych rośnie w zastraszającym tempie. Wyliczać dalej?

Dzieci zawsze były łatwym łupem złych i pazernych ludzi. Kiedyś harowały w kopalniach, w czasach wojen służyły w armii, a dziś machina komercji odziera je z ludzkich uczuć. Są bezbronne wobec zmasowanej reklamy i technik neuromarketingowych.”
Tak właśnie powoli przywiązują się do kołków
Myślę przy tym, że część ludzi dorosłych ma ten sam problem.
Przykład ze słoniem można też odnieść do innych spraw, a mianowicie.........cdn.

Komentarze (3)
Czego nauczą nas małpy? Cz.2
 Oceń wpis
   

Cierpliwość popłaca. W tym przypadku mamy dowód na poparcie tej tezy nad wyraz przejrzysty.

Po pewnym czasie małpy wracają. Są oczywiście niezwykle ostrożne, ale jednocześnie ciekawe. Rozglądają się dookoła, by dokładnie sprawdzić czy nie czyha jakieś niebezpieczeństwo. Przeglądną i obwąchają każdy zakątek legowiska. Znajdą też nasze kokosy. Mówi się, że ciekawość jest pierwszym stopniem do wiedzy. Ale mówi się również, że do piekła. W tym przypadku mówimy o tym drugim. Popychane ciekawością, małpy zaczynają się przyglądać orzechom, by po chwili odkryć, że coś w środku stuka. Zauważą też otwór i dla nich jedyną możliwość wyciągnięcia orzeszka zamieszkującego wnętrze. Trzeba włożyć łapę do środka. Może oczywiście się zdarzyć, że orzech sam wypadnie, jednak większość małp włoży łapę po upragniony smakołyk. Gdy już ten znajdzie się w garści, wystarczy łapę wyciągnąć. I tu pojawia się problem. Otwór w orzechu kokosowym, co prawda jest wystarczająco wielki by wetknąć łapę do środka, lecz zbyt mały, by wyjąć ją z orzechem w garści. To właśnie jest zgubne dla małp. Wydaje się, co prawda, że rozwiązanie problemy i wyjście z pułapki jest w zasięgu ręki, a właściwie garści, ale nie dla małp.

Raz zdobyty orzech jest dla nich własnością, której nie chcą się pozbyć. Już jej nie opuszczą, ku swemu zatraceniu. Teraz do akcji wkraczają łowcy małp.

Widzicie analogię? Czy zdarza się w swoim życiu spotykać ludzi, którzy jak te nieszczęsne małpy, trzymają się kurczowo tego, co mają, też ku swemu zatraceniu? Myślę, że wszystkim nam się to przytrafia, mnie też. Czasem. Zapatrzeni na swego orzeszka, turlamy go przed sobą i mimo, że na drodze stają nam ananasy, pomarańcze, czy inne większe orzechy, nie widzimy innych możliwości. Ba, czasem nawet, gdy ktoś nam powie, a nawet pokaże, że są inne, nie zwracamy na to uwagi. Bo co tam ktoś będzie mi mówił o jakiś innych orzechach.

Życzę wam jak najwięcej orzechów na waszej drodze i by zawsze znalazło się miejsce w kieszeni. Na te orzechy właśnie.

Komentarze (2)
Czego nauczą nas małpy?
 Oceń wpis
   

    Podobno w Ameryce Pd. poluje się na małpy. Wiecie, to takie zwierzaki podobne do nas. Dwie rączki, dwie rączki, głowa, reszta i doczepiony z tyłu ogon. Cechują się niesamowitą ruchliwością i potrafią być głośne. Podobnie jak my mieszkają w stadach. Dlaczego się na nie poluje to dla mnie jest tajemnicą? Ale myślę, że wszędobylski Internet dostarczy odpowiedzi, co bardziej dociekliwym. Niemniej jednak faktem pozostaje fakt, że na małpy się poluje. I zapyta ktoś, co z tego. Właściwie to nic. Interesujące w tym wszystkim jest jednak jak się poluje. Jeśli teraz ktoś myśli, że goście ze strzelbami ganiają po lesie za małpami, to jest w błędzie. Psy też raczej nie wchodzą w grę. Na małpy wymyślono o wiele bardziej subtelną technikę polowania.

Polowanie jest starannie przygotowane przez łowczych. Jeśli ktoś chciałby się do nich przyłączyć musi zaopatrzyć się w łańcuchy, orzechy kokosowe, wiertarkę, lub inne narzędzie wiercące (np. wiertarkę,;) ), jakieś małe orzechy, cierpliwość i można zaczynać.

Nie obejdzie się, rzecz jasna bez wytropienia stada w dżungli. Należy to zrobić ostrożnie, z wyczuciem. Przydatny jest na pewno ktoś z doświadczeniem do pomocy. Gdy już znajdziemy satysfakcjonujące nas stado, możemy zabrać się do pracy. W pierwszej kolejności należy przepłoszyć całe stado z koczowiska. Wystarczy zrobić dużo hałasu, krzycząc, tupając nogami i co tam, kto wymyśli. Gdy już wszystkie małpy przepłoszymy, przystępujemy do następnej fazy.

 

Wcześniej spreparowane orzechy, za pomocą łańcucha przywiązujemy do drzew. W tym miejscy jestem winny wyjaśnień, na czym polega preparacja orzechów. Otóż, należy w orzechu kokosowym wywiercić otwór max tej wielkości, by można usunąć miąższ i włożyć mały, inny orzech, najlepiej będący przysmakiem małp. Hm, robimy rodzaj grzechotki, tylko z jednym orzeszkiem w środku. Tak przygotowane orzechy przywiązujemy łańcuchem do drzewa w ten sposób, by orzech leżał swobodnie na ziemi. Teraz wystarczy już tylko w ciszy i oddaleniu czekać.

Cdn.

Komentarze (1)
Analiza walutowa i... Daczego nie? Cz.2
 Oceń wpis
   

Dzieś cd historii pt. Dlaczego nie? oraz niezwykle przydatna analiza walutowa.


Jakkolwiek to, co zobaczył dla większości ludzi nie byłoby jakąś sensacją, dla niego było niepojęte. Otóż nieopodal zobaczył pięknie nakryty stolik a przy nim siedziała uśmiechnięta para, kobieta i mężczyzna. Sposób, w jaki patrzyli sobie w oczy, uśmiechy, gesty pełne ciepła i zmysłowej gracji wskazywały na niezwykłą ich zażyłość. Blask świec, czekający nieopodal kelner na spełnienie każdego życzenia kochanków. Piękna romantyczna scena. Co zatem było tak osobliwego w tej scenie?
Otóż ową osobliwością było to, że ów stolik stał w wodzie. W wodzie stały krzesła, nie jestem pewien czy kelner też moczył nogi... Aby tego było mało, w wodzie stał również fortepian, przy którym siedział elegancko ubrany pianista, romantycznie przygrywając zakochanym do kolacji. Cóż za scena! Niepojęte! Fortepian w wodzie! Muzyka niesiona falami wypełniała subtelnie całą okolicę, księżyc przyświecał wraz ze świecami zakochanej parze i...
Fortepian w wodzie!
Zaintrygowany, będący światkiem tego widoku mówca zagadnął kelnera, by ten mu wyjaśnił, o co chodzi? Dlaczego zgodzili się na to wszystko? Fortepian w wodzie!
Ten uśmiechnął się sie szeroko i krótko odpowiedział,:·”Dlaczego nie?"

Czy to nie jest tak, że czasem brakuje odrobiny dobrej woli? Odrobiny uprzejmości, uśmiechu, czy gestu, który wszystkim dookoła przyniósłby korzyści? Patrzę czasem na wiadomości i sobie myślę:, Dlaczego nie?

Są jednak wśród nas ludzie, którzy właśnie mówią: Dlaczego nie?

I to jest ta dobra wiadomość. Może powinniśmy założyć klub „Dlaczego nie?”

Pozostawiam pod rozwagę czytelnikom.

:)




Komentarze (1)
Dlaczego nie?
 Oceń wpis
   

Patrząc na to, co dzieje się wokół dochodzę do wniosku, że czasem to tylko trochę woli brak. Najczęściej tej dobrej. Usłyszałem kiedyś podczas wykładu proste zdanie, a właściwie pytanie:, Dlaczego nie?
Rzecz dotyczyła, co prawda pewnego romantycznego wieczoru, gdzieś na wyspie w gorących rejonach naszego globu, ale jeśli się tak głębiej nad tym zastanowić...? A było tak.
Mówca był gościem przepięknego, bajkowego wręcz hotelu na wspomnianej wyspie. Wiecie, o czym mówię. Słońce, które godzinami otula twoje ciało na plaży, lazurowy, ciepły ocean, zachęcający do moczenia się całymi godzinami, nurkowanie, narty wodne, widoki tak wspaniałe, jakich nigdzie nie znajsziesz.... Zapewne dodatkowo palmy, dające cień i ulgę, gdy słonko dopiecze. Pośród tej scenerii, kolorowej i egzotycznie pachnącej, hotel. Miejsce, jak się później okazało, nadzwyczajne. Oczywiście pełne wygody, klimatyzacja, dająca wieczorem ukojenie po dziennej, słonecznej kąpieli, luksusowo wyposażone pokoje. Lecz to miejsce ma jedną cechę absolutnie szczególną.
Mówca opowiada taką oto historię.

Wieczorem, gdy już odpoczął odrobinę po ekscytującym dniu, poszedł do restauracji. Ponieważ był przepiękny,nieco chłodniejszy wieczór , postanowił, że zje kolację na tarasie z widokiem na ocean. Zasiadł przy stoliku rozejrzał się i jego uwagę przykuł pewien niezwykły szczegół........Cdn.

Komentarze (0)
Czy powinienem być jak mułła?
 Oceń wpis
   
Usłyszłem kiedyś taką historię.
Pewien mułła przyszedł na miejsce modlitwy. Przedtem się bardzo solidnie przygotowywał, bo miał wygłosić mowę do zgromadzonych. Mimo, że był przygotowany, odczuwał niepokój przed czekającym go wystąpiniem. Wieloletnie doświadczenie i wiedza dawały mu siłę. Czuł jednak zawsze szacunek do swoich słuchczy i wielki przed nimi respekt. Tak było zawsze, gdziekolwiek zaszedł ze swoimi naukami. Gdy dotarł na miejsce, jego obawy dosięgnęły zenitu. W końcy jednak, jak to zwykle robił, wszedł do środka i....
Znalazł tam tylko jedną osobę. Okazał się nią być stajenny, prosty, uczciwy chłopiec, zajmujący się końmi swojego Pana. Mułła zmieszł się w pierwszej chwili, bo nie spodziewał się, że będzie miał tylko jednego słuchacza. Stajenny siedział w pierwszym rzędzie i wlepił wzrok w mistrza. Ten wahał się przez jakąś chwilę, czy wygłosić swoją mowę, ale wkońcy wpadł na pomysł, by spytać o to chłopca. Zrobił to tymi słowy:

"Jesteś tu jedyną osobą. Jak ci się wydaje, powinienem wygłosić przemówienie, czy nie?"

Chłopiec zaskoczony tym pytaniem w pierwszej chwili odpowiedział jednak:

"Mistrzu, jestem prostym stajennym i nie znam się na tym. Wiem tylko, że gdybym wszedł do stajni i okazałoby się, że wszystkie konie uciekły a zostałby tylko jeden, nakarmiłbym go."

Mułła podbudowany tą odpowiedzią rozpoczął przemowę. Jego kwiecista mowa, wygłaszana w uniesieniu trwała prawie pół dnia. Mułła przemawiał a stajenny pokornie słuchał .

Gdy wreszcie skończył, zapragnął usłyszeć potwierdzenie swych wspaniałych słów i zapytał:

"Jak ci się podobało?"

" Mówiłem już wcześniej, że jestem prostym człowiekiem i nie znam się na tych rzeczach" - powiedział chłopiec - "Wiem tylko, że gdybym wszedł do stajni i okazałoby się, że wszystkie konie uciekły a zostałby tylko jeden, nakarmiłbym go. Ale nie dałbym mu całego zapasu siana i paszy jaki bym miał w stajni."


Ot historia, która świetnie pasuje do jednego z moich ostatnich spotkań. To ja byłem tym stajennym. Czasem zaskakujący jest potok słów z ust ludzi, którzy mają wiele do powiedzenia. Lecz czy koniecznie jednak musimy tego słuchać?


Jeśli będziesz chciał się czegoś dowiedzieć, zapytaj mnie.


A oto garść i nformacji o walutach od moich guru , Jarosława Maronia i Przemysława Szymczyka.

Krótkoterminowa prognoza USD/PLN:

Na dolarze do złotego już tradycyjnie bez zmian, czyli złoty kontynuuje trend aprecjacji na większości walut. Jak na razie nie pojawiły się żadne sygnały techniczne, mogące sugerować pojawienie się korekty. Osiąganie kolejnych poziomów docelowych w tak silnym trendzie to jedno, ale faktyczne sygnały kupna to drugie. Można obecnie zakładać, że o możliwości pojawienia się korekty aktualnej fali spadkowej świadczyłoby przełamanie któregoś z oporów, natomiast za najbliższy uznałbym zakres ok. 2,9850 - 2,99. Póki rynek nie ma sił na wyjście powyżej tego zakresu, sytuacja pozostaje bez zmian.

Krótkoterminowa prognoza EUR/PLN:
Niewiele nowego da się również powiedzieć na temat eurozłotego. Krajowa waluta coraz śmielej sobie poczyna. Wczorajsza sesja stała pod znakiem dalszego wzrostu wartości złotego i obecnie można się liczyć z próbą przetestowania okolic 3,76 (teoretyczny poziom docelowy). Jak już jednak wielokrotnie wspominałem, przy takich trendach to nie wsparcia się liczą, ale opory, bowiem dopiero przełamanie któregoś z nich byłoby sygnałem pojawienia się głębszej korekty. Jak na razie jedyne, co posiadacze złotego muszą robić, to przesuwać linię obrony na coraz to korzystniejsze poziomy. Obecnie za najbliższy opór uznałbym okolice 3,82, natomiast wyżej będzie do zakres 3,8440 - 3,8525.

Krótkoterminowa prognoza GBP/PLN:

Krajowa waluty bardzo wyraźnie w ostatnich dniach umocniła się względem brytyjskiej waluty. Tutaj doskonale widać, że przy obecnej sile trendu poziomy docelowe mają mocno ograniczone znaczenie i warto z ogłaszaniem jego zakończenia poczekać do przełamania jakiegoś oporu. Problem jednak również w tym, że skala spadku z tego tygodnia jest tak duża i jednocześnie jednostajna (brak lokalnych korekt), że ciężko jest tu wyznaczyć w miarę blisko jakiś wiarygodny poziom. Jeśli spojrzeć na rynek nieco z dystansu, to nadal za istotny opór należałoby uznać strefę 5,6670 - 5,69 i na chwilę obecną można by zakładać, że dopiero wyjście ponad ten poziom miałoby szansę nieco poważniej zmienić sytuację na tej parze.

Krótkoterminowa prognoza CHF/PLN:

Złoty nieźle radzi sobie również na parze względem szwajcarskiej waluty, chociaż tutaj jego umocnienie było stosunkowo najmniejsze. Rynek próbuje teraz wyhamowywać w rejonie 2,3750, gdzie zlokalizowanych jest kilka poziomów docelowych, wynikających z wysokości poprzednich fal korekcyjnych. Obecnie jednak również nie zmienia to sytuacji, czyli także winniśmy się w większym stopniu skupić na poziomach oporu. Najbliższy można wyznaczyć przy cenie 2,39, a nieco wyżej również 2,41 oraz 2,4270. Póki nawet najbliższy z nich nie zostanie skutecznie zaatakowany, ciężko będzie dla byków znaleźć jakiekolwiek argumenty.

Krótkoterminowa prognoza EUR/USD:

Na eurodolarze nie widać obecnie zbyt zdecydowanych ruchów. Wczorajsza sesja upłynęła głównie na wahaniach w rejonie 1,2800/50. Warto jednak zauważyć, że wczorajsze wahania doprowadziły tu do utworzenia kilkudniowej, lekko przechylonej formacji głowy z ramionami. Linię szyi można by tu wyznaczyć w rejonie 1,2780 i jeśli poziom ten zostałby przełamany winniśmy być świadkami nieco bardziej wyraźnego impulsu spadkowego w kierunku okolic 1,27 (kolejne wsparcie wraz z teoretycznym zasięgiem wynikającym z RGR). W ramach krótkoterminowego oporu zwróciłbym uwagę na poziom 1,2840. Jego przełamanie winno się przełożyć na poprawę sytuacji długich pozycji.

Komentarze (2)
Najnowsze wpisy
2007-02-04 22:59 Jak wiele czasu minęło..........
2006-12-07 21:29 Małżą, czy orłem? Cz.1
2006-11-28 11:10 O słoniach Cz.2
2006-11-25 21:07 Dzić będzie o słoniach.....
2006-11-23 21:11 Czego nauczą nas małpy? Cz.2
Najnowsze komentarze
2011-07-03 16:57
wywiadownia:
Czego nauczą nas małpy?
Bardzo dobry tekst.
2011-06-27 18:51
kasa-nowa:
Dzić będzie o słoniach.....
Każdy biznes jest dobry, o ile legalny i przynosi dochody.
2011-06-25 09:42
kredyty hipoteczne mieszkaniowe:
Czego nauczą nas małpy? Cz.2
Dostrzegalne analogie.
O mnie
Waldemar Wasik
Six Sigma. Nic nie jest doskonałe. Zawsze można coś poprawić.
Kategorie
Ogólne
Archiwum
Rok 2007
Rok 2006